EXPO XXI Warszawa
28 & 29 maja 2025

A@W Newsletter

Kim powien być architekt? Wywiad z Konior Studio

4 października 2023

Założone w 1995 roku przez Tomasza Koniora - Konior Studio, dziś prowadzone wspólnie z Dominikiem Korosiem, stało się jednym z ważniejszych studiów architektonicznych w kraju. Idee, którymi kierują się od samego początku, są katalizatorem dla przemyśleń o przyszłości architektury, natomiast wartości, którymi od lat kieruje się Konior Studio, są ważnym kompasem nie tylko dla ich działań, ale również cennym drogowskazem dla nas wszystkich. W wywiadzie z Tomaszem Koniorem i Dominikiem Korosiem rozmawiamy o architekturze, zgłębiamy filozoficzne aspekty ich pracy, przyglądamy się historii, projektom i wyobrażeniom, aby zrozumieć, jak postrzegają swoją rolę w tworzeniu architektury, która służy ludziom.

  

Autor: Anna Domin



Tomasz Konior, Dominik Koroś


Anna Domin: Architektura jest dziedziną, która dla wielu staje się powołaniem, dla innych rutyną wykonywaną „od deski do deski”, a jeszcze dla innych sposobem życia. Istotne, bardzo często w definiowaniu czy też wartościowaniu swojego zawodu, jest droga, która do niego prowadziła. Jakie były Wasze początki? Czy to zainteresowanie architekturą zrodziło się spontanicznie? Czy może były jakieś konkretne inspiracje lub doświadczenia, które skierowały Was ku tej ścieżce?


Tomasz Konior: Od najmłodszych lat miałem dwie pasje. Pierwsza z nich, która pojawiła się bardzo wcześnie, to muzyka, a dokładniej muzyka organowa. Gdy bywałem w miejscowym kościele, fascynowało mnie brzmienie tamtejszych organów. Zaczynałem dociekać, czym one są, skąd bierze się ten przeszywający, potężny dźwięk. Wtedy pokochałem twórczość Jana Sebastiana Bacha, którego wciąż uważam za esencję muzyki. Organy, ze względu na swoją monumentalność i konstrukcję, przypominają budynek wewnątrz budynku. Stały się dla mnie pretekstem do zrozumienia związków między muzyką a architekturą. Moja druga pasja, która szybko się ujawniła, to właśnie architektura. Zacząłem rysować, głównie budowle, studiować style architektoniczne.


W ten sposób dorastałem w tych dwóch światach - muzyki i architektury, które nieustannie się przenikały i kształtowały moją wrażliwość. Wciąż znajdowałem jakieś książki architektoniczne i regularnie jeździłem na festiwale organowe. Ponieważ moja rodzina nie widziała jednak mojej przyszłości jako muzyka, dlatego zawód architekta zdawał się być dla nich bardziej konkretny. Bracia, którzy na pewno mieli wpływ na moją edukację i dorastanie, często żartowali, że medycyna to studia dla normalnych, ale architektura? Na nią dostają się tylko arcyksiążęta! Mimo tych żartów, byli moimi fanami, a gdy od razu dostałem się na upragnione studia, buli dumni z brata.

 

Dominik Koroś: U mnie wyglądało to trochę inaczej, muzyka nigdy nie była moją mocną stroną – to siostry odziedziczyły talent muzyczny. Ja natomiast zawsze byłem zafascynowany ruchem i tańcem. Ta pasja towarzyszy mi od zawsze i nawet dziś jest sposobem na oderwanie myśli. Od zawsze marzyłem o pracy, która pozwoli mi wyrazić siebie, moje emocje i spojrzenie na świat. Dlatego swojej drogi szukałem na początku w aktorstwie i tańcu. Szybko jednak skierowałem się ku sztukom plastycznym. Ostatecznie zdecydowałem się pójść na kurs rysunku co otworzyło mi drogę do egzaminów na wydział architektury. Roczny przystanek na kierunku Geologii Uniwersytetu Warszawskiego pozwolił mi na odrobinę szaleństwa akademickiego i lepszego przygotowania się do egzaminów. W następnym roku dostałem się na wymarzone dzienne studia architektoniczne na Politechnice Warszawskiej. Sześcioletni program i elastyczny plan zajęć umożliwił mi ostatnie dwa lata łączyć z pracą. Zaangażowany w wyjątkowe projekty czułem, że dostaję ogromną szansę fascynującego startu zawodowej drogi.

 


Biblioteka Narodowa, Warszawa  © Jakub Certowicz


Na przestrzeni lat nastąpiła redefinicja znaczenia i roli architekta we współczesnym świecie. Dużo mówi się o nowych rolach, o multidyscyplinarności zawodu architekta oraz o cechach, które powinien posiadać architekt. A jak wy uważacie, kim dzisiaj jest architekt, kim być powinien?

 

Tomasz Konior: Architektura jest złożona i wielowymiarowa. Architekt stoi na pograniczu wielu światów – jest kreatorem, ale również usługodawcą podlegającym wymaganiom rynku, co oczywiście nie jest niczym złym. Tak było od zawsze. Jednak nie można zapomnieć, że z tą profesją wiąże się odpowiedzialność za to, co zostaje po zbudowaniu na wiele lat. Tutaj od razu przypominają mi się słowa Renzo Piano, który kiedyś powiedział, że architekt nie może cieszyć się pełną swobodą twórczą, bo ma zobowiązanie wobec przyszłych pokoleń i otoczenia. Architekci stają często przed trudnym wyborem a nawet presją dynamicznie zmieniających się realiów, starają się z jednej strony zachować swoją indywidualność, z drugiej stają w obliczu konsekwencji skazania ludzi na efekty swojej pracy.  Dlatego ta chęć wyróżnienia się, bycia zauważonym, czasem za wszelką cenę, bywa dość ryzykowna, a jak rozejrzymy się wokół, nawet powiedziałbym dotkliwa.


Natomiast jeśli chodzi o to, kim powinien być architekt, to przede wszystkim osobą o szerokich horyzontach, z dużą wrażliwością, która pozwala mu brać dystans względem niektórych pomysłów.  Choć trudno używać słowa "pokora" w odniesieniu do tego zawodu, jednak jest coś na rzeczy. Architekta powinna cechować umiejętność perswazji, ale jednocześnie powściągliwość, by nie zatracić się forsując własne racje. Niedawno wróciłem z Toskanii, gdzie znów odwiedziłem magiczny plac del Campo w Sienie, który jest doskonałym przykładem tego, o czym mówię. Pomimo obecności zaledwie jednego wyróżniającego się ratusza, cała reszta budynków jest tłem, tworząc niepowtarzalną atmosferę miejsca. Spędzanie tam czasu za każdym razem jest przeżyciem, a sama architektura nie jest najważniejsza. W tej całości tkwi synergia i równowaga. Dlatego dla architekta powinno być ważne, żeby nie traktować projektowania jako manifestu odmienności każdym kolejnym budynkiem. Ważna jest świadomość tworzenia harmonijnej  przestrzeni, która współgra z otoczeniem. Pamiętajmy, że to właśnie architekci odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu materialnej rzeczywistości, dlatego tak ważne jest, by podchodzili do swojej pracy rozważnie, myśląc o przyszłości w długiej perspektywie.

 

Dominik Koroś: Jeśli miałbym podsumować tożsamość i zadania architekta, posłużyłbym się określeniem "odpowiedzialny marzyciel". To stwierdzenie, choć mogące brzmieć jak reklamowy slogan, łączy w sobie dwie na pozór wykluczające się cechy. Odpowiedzialność w architekturze jest niezwykle ważna, odnosząc się zarówno do kształtowania przestrzeni, komfortu użytkowników, ochrony środowiska, jak i aspektów praktycznych - takich jak kontrola nad budżetem czy przestrzeganie przepisów. Architekt nie tworzy rzeźby czy obrazu, które można schować w kąt; jego dzieło jest pewnym działaniem twórczym, które ma realny wpływa na rzeczywistość, na ludzi, na otaczający nas świat. Z drugiej strony, architekt powinien być marzycielem - kimś, kto ma odwagę patrzeć w przyszłość, dążyć do innowacji, ale jednocześnie szanującym tradycję i dorobek przeszłości. Marzenie nie oznacza tu nierealnych wizji, lecz zdolność do tworzenia i przewidywania na podstawie zdobytej wiedzy i doświadczenia. Sztuczna inteligencja niewątpliwie zmieni oblicze wielu zawodów, w tym architektury. Niemniej jednak zdolność do marzenia, patrzenia w przyszłość i kreowania wizji, która nie jest tylko kopią czy kombinacją wcześniejszych pomysłów, będzie miała kluczowe znaczenie.

 


Biblioteka Narodowa, Warszawa  © Jakub Certowicz

 

Obecnie prowadzicie biuro razem, jaki jest podział między Wami, łatwiej być architektem czy szefem we własnym biurze?


Dominik Koroś: Tomek jest twarzą naszego biura. Jego nazwisko działa niczym magnes, przyciągając uwagę inwestorów i mediów. Oczywiście, jest głównym projektantem oraz decydentem w kluczowych sprawach. Jeśli chodzi o moją rolę, to ona faktycznie na przestrzeni czasu mocno się zmieniła. W zasadzie, w Konior Studio kształtowała się moja wizja pracy architekta. Zaczynałem tu jako student, jeszcze przed uzyskaniem tytułu magistra. Jako młody inżynier, pomagający w projekcie wykonawczym NOSPR-u, a potem bywający regularnie na budowie, czułem się, jakbym leciał w kosmos. Oczywiście, w międzyczasie musiałem dokończyć studia magisterskie w Warszawie, co chociażby logistycznie nie było łatwe. Muszę przyznać, że miałem ogromne szczęście do profesorów na wydziale. Jednym z nich był profesor Konrad Kucza-Kuczyński, u którego robiłem dyplom magisterski. Podczas wielu rozmów uświadomił mi, jak ważne jest w naszym zawodzie zdobywanie doświadczenia, poznawanie ludzi, podróże i wieczna ciekawość.


Taki też był ten okres w moim życiu zawodowym, pełen odkryć i nauki. Dwa lata później, tuż po ukończeniu studiów magisterskich, otworzyliśmy biuro w Warszawie. Ogromne wyzwanie, które udało się tylko dzięki temu, że miałem wspaniałych ludzi wokół siebie, z którymi to biuro tworzyliśmy. Byliśmy młodymi pasjonatami na starcie kariery, zanurzeni w pracy twórczej. Niestety, po 8 latach przyszła pandemia, która wymusiła zamknięcie biura w Warszawie. Z bólem rozstałem się z zespołem i, pełen nadziei, przeniosłem się do Katowic. Obecnie koordynuję wszystkie kreatywne działania w naszym biurze. W rzeczywistości Tomek i ja działamy jako duet. Wielu inwestorów zauważa i ceni naszą wymianę myśli, a zespół aktywnie w niej uczestniczy, zwłaszcza podczas spotkań nad projektem. Oczywiście, nie zawsze zgadzamy się w każdej kwestii. Mamy wspólny cel, ale ścieżki, jakimi podążamy, czasem prowadzą nas przez różne obszary, dzięki którym odkrywamy nowe spojrzenie na daną rzecz.

 

Wydaje się, że nie brakuje w tym emocji? Nawet teraz jak o tym mówisz, czuję, że to może być niezwykły moment w procesie twórczym…


Tomasz Konior: Nasze spory są niezwykle twórcze. To fascynujące zjawisko, które sami jeszcze badamy w praktyce. Czasem siła argumentów polaryzuje nasze dyskusje tak mocno, że musimy przerwać i wrócić do tematu z dystansem czasu i nowych przemyśleń. Co fascynujące, jeśli inwestorzy mają okazję być świadkami takiej wymiany myśli - czy to dlatego, że wyrażają takie życzenie, czy po prostu tak się składa - to dla nich jest to równie ciekawe doświadczenie. Odkrywają bowiem, jak kształtuje się architektura "od kuchni" i jak można na nią patrzeć z różnych perspektyw. Dla wielu z nich jest to ciekawa cenna lekcja poznawcza, czym ta architektura w ogóle jest. Każda nasza burza mózgów jest autentyczną, żywą debatą. Czasem podążamy pewną ścieżką, ale potem wracamy, by ponownie sprawdzić nasze założenia. Zdarza się, że jesteśmy już daleko zaawansowani w dany projekt, kiedy pojawia się nieoczekiwana i niebezpieczna myśl sugerująca, że można by coś zrobić inaczej. Wyobraź sobie sytuację, w której zespół pracuje nad czymś tygodniami, a potem cała koncepcja znów zaczyna budzić wątpliwości. W takich momentach ponownie nabiera zaufanie i odpowiedzialność zarówno za projekt, jak i za zespół. Trzeba wtedy raz jeszcze przemyśleć każdy krok i zdecydować.

 


Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach © Wojciech Radwański 


Bazując na tym co powiedzieliście, nietrudno zauważyć jakie wartości są ważne dla Konior Studio - to z pewnością odpowiedzialność i współpraca. Mogę przypuszczać, że do tych kluczowych kwestii możemy zaliczyć jeszcze innowacyjność, pasję, zaangażowanie. Oczywiście w trakcie ewolucji każdego przedsiębiorstwa wartości mogą ulec pewnym modyfikacjom lub rozszerzeniu, ale fundamenty, na których firma została zbudowana, zwykle pozostają niezmienne. Czy zauważyliście jakieś przesunięcia w waszych wartościach przez lata, czy może stały się one jeszcze bardziej zakorzenione w waszej kulturze organizacyjnej?

 

Tomasz Konior: Myślę, że z biegiem czasu wdrażanie wartości i ciągłe zdobywanie doświadczeń podczas realizacji projektów pozwoliło nam lepiej zrozumieć znaczenia tych słów. Dziś widzimy to bardziej wielowymiarowo. Odkrywanie nowych aspektów jest bazą dla zmian, doskonalenia i adaptacji do zmieniających się realiów, ale też utwierdza nas kontynuacji sprawdzonych wzorców.

 

Dominik Koroś: Odpowiedzialność wobec środowiska staje się ważnym elementem naszej działalności. Uważamy, że jako projektanci mamy obowiązek tworzyć w sposób zrównoważony, dbając o planetę i przyszłe pokolenia. Współpraca z partnerami biznesowymi, w tym z inwestorami, opiera się na wzajemnym zaufaniu i transparentności. Odpowiedzialność w tym kontekście oznacza dla nas również dostarczanie jakościowych rozwiązań, które spełniają oczekiwania naszych partnerów, jednocześnie nie tracąc z oczu globalnego dobra.

 

Tomasz Konior: W naszych działaniach zawsze zwracaliśmy szczególną uwagę na kontekst miasta i jego rolę. Wyznajemy zasadę, że domy budują przestrzeń między sobą, być może ważniejszą i bardziej istotną dla jakość przestrzeni niż sama architektura. Tymczasem w ostatnim stuleciu zmienił się zarówno stosunek do urbanistyki jak i samego budowania. Wciąż obserwujemy pewien trend w architekturze. Przed laty słyszałem, jak wypowiadał się na ten temat sam Jean Nouvel, który twierdził, że budynki są jak przedmioty konsumpcyjne - takie, które można wymieniać podobnie jak samochody czy sprzęt AGD. Dziś znów uświadomiliśmy sobie, że budynki, to nie są sezonowe produkty, które za kilka lat można wymienić na nowe modele. To trwałe dziedzictwo, które kształtuje nasze miasta i nasze życie na dziesięciolecia, jeśli nie na wieki. Dlatego tak ważne jest, by podejście do architektury było holistyczne, uwzględniające różne aspekty i konsekwencje naszych decyzji. Coraz większego znaczenia nabiera troska o środowisko naturalne.

 


Centrum Nauki i Edukacji Muzycznej Symfonia, © Studio Konior, Katowice


Czy uważasz, że współczesna architektura, będąc ściśle powiązana z szacunkiem do ludzi, miejsca i zrównoważonego rozwoju, stawia architekta w roli pośrednika czy edukatora, który przejmuje odpowiedzialność za te wartości?


Tomasz Konior: To nie jest jedynie kwestia przekazywania czegoś dalej z korzyścią dla siebie, jak u pośrednika. Jako aktywni praktycy w dziedzinie architektury, z pełną świadomością wpływu naszej pracy na życie ludzi, staramy się projektować w szerokim spektrum spraw, które bierzemy pod uwagę. Właśnie z tego powodu mam problem z modernizmem. Ta doktryna była rewolucją, która miała zbawić świat, tymczasem, w moim odczuciu koncentrując się na nowych idealistycznych celach, pozbawiła miast miejskiej tkanki, trudno dziś szukać przykładów modernistycznej zabudowy kształtowanej w oparciu o ulicę, kwartał, plac miejski. W zasadzie skończyła się epoka urbanistyki. Dziś znów przypominamy sobie o wcześniejszych, sprawdzonych wartościach.

 

Dominik Koroś: Kluczowym aspektem jest ewolucja, a nie rewolucja. W Konior Studio kładziemy nacisk na kontekst miejsca, celu i ludzkich zachowań. Pamiętam, jak Tomek był krytykowany, gdy mówił o wartościach i mechanizmach działających w tradycyjnych miastach i gdy stawiał opór wobec modernistycznych trendów. Obecnie widzimy, że coraz szersze grono specjalistów z różnych dziedzin dochodzi do podobnych jak my wniosków. Dziś, gdy przeglądamy nasze wykłady, wywiady czy katalogi wystawowe sprzed 5, 10 czy 15 lat, widzimy, że te hasła stały się teraz głównym tematem wielu konferencji, zwłaszcza tych skupionych na zrównoważonym rozwoju i ekologii.

 

Tomasz Konior: Wciąż przypominam sobie teksty Leona Krier’a, które początkowo wydawały mi się zbyt konserwatywne. Teraz widzę ich aktualność i uniwersalność. Tymczasem modernizm w rewolucyjnym zrywie odrzucił wcześniejsze wartości, wprowadzając nowatorskie idee. Podstawowy problem, który dziś dotkliwie odczuwamy, to zerwanie z zasadą zwartego miasta jako spójnego organizmu. Od tamtej pory zaczęto kreować osobne domy i satelitarne osiedla. Miasto mimo licznych prób regulacji, planów i strategii zaczęło się rozpadać, brak struktury mocno wpływa na relacje przestrzenne, społeczne… Dominują osobne budynki, każdy kolejny, próbuje wyróżnić się w otoczeniu. Obserwując współczesne budowanie mam wrażenie, że zaplątaliśmy się w gąszczu nowych idei, przepisów, standardów tymczasem, w porównaniu z dawnymi miastami wygląda to dość przygnębiająco. Otacza nas chaos. I co gorsza rzadko zdajemy sobie z tego sprawę.

 


NOSPR Katowice © Daniel Rumiancew

 

Jak nazwalibyście styl współczesnej architektury, gdybyście mieli go określić jednym słowem lub terminem? W przeszłości mieliśmy gotyk, barok, modernizm - jaki termin najlepiej opisuje to, co dzisiaj tworzymy?


Dominik Koroś: Niestety, często mam wrażenie, że obecna architektura jest nieprzemyślana i nietrwała. Że bardziej zaśmiecamy przestrzeń niż ją tworzymy. Żyjemy w epoce przyspieszenia, w której większość rzeczy dzieje się szybko i byle jak. Są to czasy budowania trendów, a nie wartości. W dobie globalnej komunikacji, kilkusekundowych reakcji, zalewu informacji i dezinformacji trudno znaleźć chwilę na głęboką refleksję.


Uważam, że obecna architektura, w pewnym sensie, odzwierciedla tę przyspieszoną rzeczywistość. Wiele budowli powstaje szybko i masowo, a główny nacisk kładziony jest na efektywność kosztową, a nie na przemyślane działania rozwiązujące problemy. Łatwiej dziś wyciąć las i wybudować osiedle pod miastem, niż zaadoptować niszczejące kamienice w centrum miasta. Choć bez wątpienia w naszej epoce powstało wiele wybitnych dzieł architektury, to są one jedynie promilem budowanych obiektów, które bezpośrednio wpływają na jakość życia ludzi na ziemi. Niestety, obawiam się, że przyszłe pokolenia mogą nie odnaleźć w naszej architektonicznej spuściźnie i architektonicznej myśli tylu cennych śladów, jakie my odnajdujemy w dziełach przeszłości.

 

Tomasz Konior: Dziś problem nie polega na braku wybitnej architektury, ale na tym, że wiele słabych, a wręcz złych, rzeczy stara się wyróżnić. Zamiast tych wysiłków wystarczyłoby, gdyby ta większość stanowiła neutralne, ale przyzwoite tło. Niestety, uważam, że współczesna epoka „architektury chaosu” jest pokłosiem modernizmu. Obecny pluralizm często pozbawia architekturę głębszego sensu i jakichkolwiek zasad. W rezultacie wiele projektów jest podyktowanych chwilowymi trendami, a nie trwałymi wartościami, co architektura niestety z trudem znosi.

 


Press Glass by Studio Konior  © Nate Cook


Na swoim koncie macie bardzo wiele wspaniałych projektów, zresztą dobrze starzejących się, jeśli mówimy już o oceny projektu w kontekście czasu. Czy macie swój ulubiony projekt, który jest dla Was ważny w kontekście działalności waszego studia?


Tomasz Konior: Nic dziwnego, że dla mnie jest nim NOSPR w Katowicach (Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia). Czasem mam wrażenie, że to mój drugi dom. Bywam tam często, na wielu koncertach, poznałem tam wielu wspaniałych artystów i melomanów, którzy okazali się fascynującymi ludźmi. Kiedyś spotkałem tam pewnego architekta, właśnie podczas koncertu. Zapytał mnie, czy wciąż projektuję, skoro tak często można mnie tam spotkać. Muszę przyznać, że jest w tym sporo prawdy, ale to dlatego, że muzyka niezmiennie jest moją pasją. W NOSPRze brzmi zjawiskowo. To miejsce w pewnym sensie zaprojektowałem dla siebie. Teraz oprócz projektowania i chodzenia regularnie na koncerty, zgłębiam tajniki gry na fortepianie.

 


Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach  © Daniel Rumiancew

 

Dominik Koroś: Dla mnie jest nim zdecydowanie rozbudowa Akademii Muzycznej w Katowicach. Ten budynek stanowi syntezę tego, co najważniejsze: architektury, przestrzeni publicznej, dziedzictwa i muzyki. Jest nie tylko znakomitym przykładem rewitalizacji, ale też wzorem myślenia o miejskiej strukturze. Jeśli chodzi o budynek NOSPR to pomimo że jest obiektem współczesnym to nie gubi on swojego związku z przeszłością tego miejsca. Warto przypomnieć, że gdy zaczynaliśmy prace nad projektem, tylko ok. 2% mieszkańców popierało tę inwestycję. To zaskakujące, jak w ciągu ostatniej dekady budynek zyskał na znaczeniu. Prosta, ceglana bryła ze spektakularną, drewnianą salą koncertową stały się częścią tożsamości śląskiej architektury.  

 


ZPSM Warszawa  © Piotr Krajewski

 

Tomasz Konior: Faktycznie NOSPR stał się nowym symbolem Katowic. Jest dumą muzyków i chętnie odwiedzanym miejscem, nie tylko na koncertach. Natomiast Akademia Muzyczna była prawdziwym przełomem w tym czasie. W okresie, gdy w Katowicach niewiele się budowało, powstał współczesny gmach w centrum miasta, silnie związany z kulturą, z miastem i ze śląską tradycją. Tam znajduje się pierwsza w mieście, zaprojektowana specjalnie dla muzyki sala koncertowa. Co więcej, Akademia stała się miejscem integrującym ludzi nie tylko życie uczelni, ale również mieszkańców miasta. Jej otwartość i interakcja z przestrzenią miejską sprawiły, że stała się ona nie tylko ośrodkiem edukacyjnym, ale i kulturalnym. Jest przykładem, który pokazuje nasze podejścia do tego, jak architektura powinna funkcjonować w kontekście miejskim.

 

Dominik Koroś: Często w pracy architekta jest chęć wprowadzania zmian w swoich projektach, nawet po ich realizacji. W przypadku Akademii, mimo upływu 15 lat, w zasadzie nic byśmy nie zmienili. Ta ponadczasowość jest naprawdę wyjątkowa.

 

Tomasz Konior: Można powiedzieć, że służy jej czas. Zgodnie z definicją:  „budynki nie powinny starzeć się szybciej niż ich autorzy”.

 

Proces projektowy wydaje się być niezwykle fascynującym, szczególnie w Waszym wydaniu, ale też chyba bardzo wymagającym procesem. Trudno dzisiaj złapać oddech, gdzieś zachować ten dystans, żeby móc jednak znaleźć odpowiedzi na bardzo ważne, koncepcyjne pytania….


Dominik Koroś: Bardzo ważny jest moment zatrzymania po burzy mózgu. Do wielu przemyśleń i decyzji wracamy na drugi czy kolejny dzień. Wtedy emocje ustępują logicznemu myśleniu, jest to ciekawy moment weryfikacji w celu zrobienia kolejnego kroku. Pamiętam jak zaczynaliśmy pracę nad koncepcją siedziby firmy Press Glass w Konopiskach na terenie pola golfowego. To zupełnie inny rodzaj projektu niż to, co zazwyczaj robimy. Nie był związany z muzyką, miastem ani renowacją. Miał być nowoczesnym miejscem pracy zatopionym w zieleni. Początek pracy był taki jak zwykle: zbieranie informacji, szukanie inspiracji, robienie pierwszych szkiców. Po jakimś czasie materiał był tak bogaty że trudno nam było określić istotę rzeczy. Potrzebowaliśmy jakiegoś przełomu. Pamiętam że Tomek na cztery dni wyłączył się wtedy ze wszystkich innych aktywności, uporządkował dotychczasowe przemyślenia i wytyczył kierunek w którym miał pójść projekt. To był moment, w którym każda linia i element tego projektu zostały starannie określone i uzasadnione. Zaskakujące, że nawet w miejscu bez wyraźnych kontekstów i inspiracji architektonicznych, udało się stworzyć budynek, który harmonijnie współgra z otoczeniem. Uważam, że bez tego odcięcia od codziennych bodźców Tomkowi trudno byłoby zebrać myśli, uporządkować informacje i ostatecznie wymyślić ideę tego projektu.

 


Press Glass © Nate Cook 


Tomasz Konior: Dochodzimy do bardzo ważnego aspektu. Dotyczy on zarówno codziennej pracy jak i życia poza nią. Ale to jest temat na kolejną rozmowę. Jak ćwiczyć uważność i dbać o nią… warto o tym pamiętać. Bo czekają na nas nowe wyzwania.

Kim powien być architekt? Wywiad z Konior Studio
Powrót do przeglądu

A@W Newsletter

Bądź na bieżąco, zapisz się do naszego comiesięcznego newslettera!

>> Zasubskrybuj

Jesteś zainteresowany widocznością w naszym newsletterze?

>> Kliknij tutaj!

Sponsorzy

Media 2024

 

 

 

 

 

 

 

Design & Plan

We współpracy z

 

 

Partner w zakresie oświetlenia 2024